Wywiad z Magdą Ajeddig, autorką debiutu prozatorskiego pod tytułem "Kamienie i motyle"

 


Magda Ajeddig jest absolwentką pedagogiki resocjalizacyjnej i sądowej oraz szkolnej i środowiskowej. Obecnie pracuje w Krakowie, w jednej z międzynarodowych korporacji. Od zawsze fascynowała ją literatura. A pisanie stało się narzędziem, dzięki któremu może dzielić się tą fascynacją z innymi oraz eksplorować ludzkie emocje i psychikę. Mama dwójki dzieci. Uwielbia jesień, szczególnie nad morzem.









1. Proszę opowiedzieć o sobie: Pani ulubiony Pisarz, Pani ulubiona powieść. Ile godzin dziennie poświęca Pani lekturze? A może czyta Pani kilka książek jednocześnie? Co najbardziej pobudza Pani wyobraźnię? Jaki gatunek? Jaki rodzaj?

Mam długą listę ulubionych pisarzy i powieści, ciężko wymieniać. Ale powieść , która ma specjalne miejsce w moim sercu to „Antykwariusz” Juliana Sancheza, właśnie takie powieści chciałabym kiedyś pisać. Polecam!

Jeśli chodzi o czytanie to niestety mam dużo mniej czasu na lekturę, niż bym chciała. Czytam kiedy tylko znajdę wolną chwilę, a to niestety nie zdarza się teraz zbyt często. Kocham horrory i literaturę obyczajową, ale zdarza mi się czytać bardzo różne rzeczy. Nie ma gatunku, w którym nie znalazłabym czegoś dla siebie.

2. Jakie książki towarzyszyły Pani w dzieciństwie? Czy jest jakowaś którą chciałaby Pani wyróżnić? A może wraca Pani do dziecinnych lektur? Czy jest powieść łącząca krajobrazy dzieciństwa z dorosłą przestrzenią życia?

Ciężko powiedzieć… Czytałam wszystko co wtedy wydawało mi się ciekawe. Większości tytułów jednak nie pamiętam. Ta jedna książka od której zaczęła się moja fascynacja literaturą to „W pustyni i w puszczy” Sienkiewicza i chyba właśnie ten autor wywarł największy wpływ na moje dzieciństwo. Do Trylogii wracam regularnie.

3. "Naszą odporność musimy wzmacniać literaturą". Jak rozumie Pani te słowa wypowiedziane przez Mariusza Szczygła? Czy literatura naprawdę może być zastrzykiem? Ale jaka literatura? Znam takie powieści o których aż wstyd wspominać w zaciszu domowym, a co dopiero je promować pro publico bono. A Pani zna?

Myślę, że słowa te sugerują, że literatura może być czymś więcej niż tylko rozrywką, może być narzędziem wspierającym naszą psychikę, formą wzmocnienia wobec życiowych trudności. Ta „odporność” rozumiana jest szeroko, jako zdolność do radzenia sobie ze stresem, zmagania się z dylematami moralnymi czy szukania odpowiedzi na pytania egzystencjalne. Dobra literatura pozwala lepiej zrozumieć siebie i innych, dostarcza też inspiracji w trudnych chwilach. W ten sposób „zastrzyk literatury” staje się jakby dawką emocjonalnego i intelektualnego wsparcia, który potrafi działać podobnie jak odpornościowa szczepionka. Wzmacnia nas przed kryzysami, problemami i lękami. Oczywiście, literatura to szerokie spektrum, i nie każda książka działa w ten sposób. Zdarzają się powieści czy utwory, które rzeczywiście mogą być kontrowersyjne lub wywoływać zażenowanie. Przykładem mogą być utwory obyczajowe o niskiej wartości artystycznej czy historie o skandalicznej treści, które bardziej przyciągają sensacją niż refleksją. Sama znam przykłady książek, które, mimo popularności, nie służą „wzmacnianiu odporności”, a wręcz przeciwnie — bywają powierzchowne, skandalizujące lub zniekształcają obraz świata. Niemniej jednak, takie książki to tylko wycinek literatury, która jako całość ma potencjał wzbogacania nas duchowo i intelektualnie.

4. W pierwszym pytaniu założyłem że czyta Pani powieści. Czy jednak może czyta Pani również książki z naukowej półki? Biografie, historyczne czy z dziedzin Pani bliskim sercu? Jakie to dziedziny?

Poza powieściami lubię sięgać też po inne gatunki książek. Szczególnie interesują mnie biografie historyczne, bo pozwalają lepiej zrozumieć wydarzenia, które ukształtowały świat oraz ludzi, którzy odegrali w nich kluczowe role. Cenię także literaturę popularnonaukową, która poszerza horyzonty w tematach takich jak psychologia czy kultura. Od czasu do czasu sięgam również po eseje i reportaże, które oferują świeże spojrzenie na współczesne problemy i społeczeństwo. Dzięki temu każda książka wnosi coś nowego i inspirującego do mojego życia.

5. A może zna Pani poezję? Zaczytuje się w niej. Jest tak? Jeśli tak jest, proszę o tym opowiedzieć. Jacy poeci Panią zainteresowali? Czy kupuje Pani tomiki wierszy? Czy może zna tylko pojedyncze wiersze?

Z poezją różnie u mnie bywa. We wczesnej młodości uwielbiałam czytać wiersze Broniewskiego, jego „Poezję” do tej pory potrafię wyrecytować bez zająknięcia. Krzysztof Kamil Baczyński też potrafił znaleźć drogę do mojego serca. Lubię kiedy poezja niesie ze sobą moc, wiersze, które wyciskają łzy z oczu, albo takie które bawią. Przykładem jest Tuwim, ale w wierszach dla dorosłych.

6. "Kamienie i motyle" to Pani debiut. Może jednak zanim zdecydowała się wydać tę powieść, czy pisała Pani do szuflady? Są inne powieści czekające w kolejce na publikację?

Tak, moje szuflady pękają w szwach. „Kamienie i motyle” to nie pierwsza powieść, którą napisałam, ale pierwsza, którą wybrałam do wydania. Inne czekają na swoją kolej. Myślę, że po dopracowaniu i one ujrzą światło dzienne.

7. Co spowodowało że napisała Pani powieść? Jakiś szczególny, a jeśli tak - jaki?, moment? Podpowiedź kogoś życzliwego, kogoś przyjaznego?

Kochałam pisać odkąd pamiętam, pisałam zawsze mniej, lub bardziej intensywnie, ale zawsze. Taki wewnętrzny przymus, któremu z radością się poddawałam. Natomiast życzliwi ludzie przyczynili się do wydania, gdyby nie kilka szturchańców ze strony przyjaciółek być może nigdy nie zdecydowałabym się na wysłanie książki do wydawnictwa.

8. Jakim systemem Pani napisała "Motyle i kamienie"? Czy to były ogólne notatki czy szczegółowy plan działania? Ile zapisywała Pani stron dziennie? Miała Pani wątpliwości w czasie pisania co do treści, formy?

Miałam ogólny plan powieści, całe mnóstwo notatek, ale i tak wszystko działo się na zasadzie improwizacji. Nie miałam limitu stron, czy słów, kiedy tylko udało mi się zorganizować wystarczająco dużo czasu – pisałam. Natomiast jeśli chodzi o wątpliwości, to pojawiały się każdego dnia, treść zmieniała się na bieżąco, niczego nie byłam pewna, niemal do samego końca.

9. Czy uczestniczyła Pani w kursach pisania? Jeśli tak - jakie to były kursy? Przez kogo organizowane?

Nie, nigdy nie uczestniczyłam w żadnym kursie pisania, wspomagałam się podręcznikami dla pisarzy. Wymienię trzy: "Warsztat pisarza" Dwight V. Swain, "Jak napisać powieść" Tomasz Węcki , "Maszyna do pisania" Katarzyna Bonda.

10. Jak promuje Pani swoją powieść? Literaturę w ogóle? Czytanie książek? Organizuje Pani spotkania? W jakich miejscach? Jak często?

Jak do tej pory, promocja odbywała się głównie za pomocą social mediów, instagram czy facebook, na razie ani mnie, ani wydawnictwu nie udało się zorganizować żadnego spotkania autorskiego. Mam jednak nadzieję, ze w przyszłości się to zmieni, bo bardzo cenię sobie bezpośredni kontakt z czytelnikiem.

11. Na koniec pytanie o przyszłość: jakie ma Pani plany? Następna powieść? Zbiór opowiadań?

Zdecydowanie powieść, mam nadzieję, ze już niedługo. Dopracowuję ostatnie szczegóły nowej książki i wierzę, że wydam ją w przyszłym roku. Natomiast nie jestem najlepsza w pisaniu opowiadań. Zawsze kiedy próbowałam napisać opowiadanie wychodziła z tego powieść, chyba po prostu wolę dłuższe formy.


Wiersz Władysława Broniewskiego o którym mówi Magdalena Ajeddig w odpowiedzi na piąte pytanie brzmi następująco:


POEZJA


Ty przychodzisz, jak noc majowa,

biała noc, uśpiona w jaśminie,

i jaśminem pachną twoje słowa,

i księżycem sen srebrny płynie.


Płyniesz cicha przez noce bezsenne

cichą nocą tak liście szeleszczą –

szepcesz sny, szepcesz słowa tajemne,

w słowach cichych skąpana, jak w deszczu…


To za mało! Za mało! Za mało!

Twoje słowa tumanią i kłamią!

Piersiom żywych daj oddech zapału,

wiew szeroki i skrzydła do ramion!


Nam te słowa ciche nie starczą.

Marne słowa. I błahe. I zimne.

Ty masz werbel nam zagrać do marszu!

Smagać słowem! Bić pieśnią! Wznieść hymnem!


Jest gdzieś radość ludzka, zwyczajna,

jest gdzieś jasne i piękne życie. –

Powszedniego chleba słów daj nam

i stań przy nas, i rozkaż – bić się!


Niepotrzebne nam białe westalki,

noc nie zdławi świętego ognia –

bądź jak sztandar rozwiany wśród walki,

bądź jak w wichrze wzniesiona pochodnią!


Odmień, odmień nam słowa na wargach,

naucz śpiewać płomienniej i prościej,

niech nas miłość ogromna potarga,

więcej bólu i więcej radości!


Jeśli w pięści potrzebna ci harfa,

jeśli harfa ma zakląć pioruny,

rozkaż żyły na struny wyszarpać

i naciągać, i trącać, jak struny.


Trzeba pieśnią bić aż do śmierci,

trzeba głuszyć w ciemnościach syk węży.

Jest gdzieś życie piękniejsze od wierszy.

I jest miłość. I ona zwycięży.


Wtenczas daj nam, poezjo, najprostsze

ze słów prostych i z cichych – najcichsze,

a umarłych w wieczności rozpostrzyj,

jak chorągwie podarte na wichrze.


źródło: https://poezja.org/wz/Wladyslaw_Broniewski/799/Poezja



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wywiad z Agatą Zamarską, autorką debiutanckiej powieści "Pustać"

Wywiad z Barbarą Kortą - Wyrzycką, autorką debiutanckiego zbioru opowiadań "Kółko konsekrowanych wdów"